środa, 4 czerwca 2014

#7 Recezje: książki Ewy Chodakowskiej

Witajcie!
Nie myślcie, że o Was zapomniałam! Mam też nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie. Mam małe opóźnienie z postami, gdyż moja jedyna modelka to leniuch i zawsze gdy jestem przygotowana do sesji akurat jej nie ma, lub nie ma ochoty na zdjęcia. Ale spokojnie, dopadnę ją i będzie post o bieganiu, gdyż jest zredagowany, brakuje tylko adekwatnych zdjęc.
Dzisiaj mam dla Was recenzję dwóch autorskich książek Ewy Chodakowskiej, którą osobiście bardzo, bardzo lubię. Dużo z Was pytało mailowo, czy warto zakupic te pozycje, dziś odpowiem Wam na to pytanie. Książki, które zrecenzuję to "Rok z Ewą Chodakowską" i najnowsza pozycja "Przepis na sukces". Zamawiając te książki zastanawiałam się, czy Ewka w wersji "pisanej" będzie tak samo motywująca jak ta, którą widzimy na filmach i na facebooku. Całe szczęście, książki mnie nie zawiodły i jeśli lubicie Ewę to POLECAM ich zakup. 

Zaczynamy!
Na pierwszy ogień idzie "Rok z Ewą Chodakowską".
Z pozoru wydaje się byc mało przydatnym dziennikiem (bo jak kalendarz ma pomóc mi schudnąc?), jednakże po bliższym poznaniu dostrzegamy jak bardzo pomocny okazuje się byc. Kalendarz jest podzielony na 12 miesięcy (które można rozpocząc w dowolnym okresie roku), każdy miesiąc rozdzielony jest na tygodnie, aż w końcu, na poszczególne dni. W każdym dniu wypisujemy wykonany przez nas trening oraz ocenę za odżywianie (5,3 lub 1). Nie spodziewałam się, że dziennik może tak pomagac w dostrzeganiu własnych błędów (w moim wypadku szczególnie żywieniowych). Byłam pewna, że wszystkie dni będą na 5, tymczasem popełniałam wiele nieświadomych błędów, które pomógł mi dostrzec z pozoru zwyczajny dziennik. Do każdego miesiąca przypisany jest zestaw cwiczeń na poszczególną partię ciała, które wykonujemy dodatkowo do każdego treningu (owe cwiczenia są naprawdę dobre i efektywne!). Co więcej, po każdym miesiącu walki znajduje się specjalna strona, na której można zamieścic zdjęcie, oraz dokładnie się zmierzyc. Swoją drogą, jestem strasznie ciekawa jaka będzie zmiana, kiedy wypełnię ostatnią kartkę dziennika!
Polecam dziennik wszystkim żyjącym w chaosie! Pomaga bardziej zorganizowac sobie pracę i wyłapac najczęściej popełniane błędy. Co więcej, mając tą książkę nabieramy większej świadomości tego, co robimy i po co to robimy, oraz możemy się cieszyc comiesięcznym porównywaniem wymiarów. Wypełnianie kalendarza staje się jedną z przyjemniejszych części dnia, dzięki temu widzę, jak wiele zrobiłam dla siebie w danym dniu i co jeszcze powinnam poprawic. Co najlepsze, wypełniając go mamy ciągłe wrażenie, że Ewka stoi nad nami i mówi "Dasz radę!".
A jakie są Wasze opinie o dzienniku?





Przejdźmy teraz do najnowszej książki "Przepis na sukces Ewy Chodakowskiej".
"Przepis na sukces" okazał się niczym innym, tylko... sukcesem! Przepisy w książce są nie tylko proste i  szybkie, ale również tanie i pyszne! Ewa w tej książce udowadnia, że zdrowe odżywianie wcale nie musi byc drogie i czasochłonne. Przy każdym przepisie podana jest jego kalorycznośc. We wstępie autorka zawarła podstawowe i kluczowe informacje dotyczące zdrowego odżywiania, które pomogą nawet takiemu nieudacznikowi w kuchni jak ja.
 Dzięki tej książce polubiłam gotowanie, bo (póki co) wszystko co próbowałam zrobic wyszło tak jak chciałam. Wniosek z tego jest jeden: PRZEPISY SĄ DZIECINNIE PROSTE i odpowiednie dla każdego, niezależnie od umiejętności. A co najlepsze, nie są nudne i pozbawione smaku, wręcz przeciwnie. 
Przeglądając "Przepis na sukces Ewy Chodakowskiej" człowiekowi aż chce się zdroro odżywiac. Niektóre z potraw są przedstawione na pięknych, kolorowych zdjęciach, co jeszcze bardziej zachęca do spróbowania zaproponowanych przez Ewę potraw.
Zarówno ja, jak i moja mama jesteśmy megazadowolne z książki (tak właściwie to tylko dzięki mamie jestem posiadaczką tej pozycji, gdyż ona uwielbia gotowac). Polecamy ją wszystkim, którzy chcą rozpocząc przygodę z gotowaniem w zdrowy sposób. Pamiętajmy, jak mówi sama Ewa Chodakowska, że 70% efektów to zdrowa dieta. 
Do książki dołączone są cwiczenia na płaski brzuch, całkiem niezłe, po pierwszym razie miałam niezłe zakwasy przez 2 dni.
A Wy macie już "Przepis na sukces"?




To wszystko na dzisiaj! Mam nadzieję, że rozwiałam Wasze wątpliwości dotyczące książek Ewy Chodakowskiej. Sama autorka jest według mnie jedyną osobą publiczną, która nie próbuje krytykowac wszystkiego wokół, wręcz przeciwnie, uczy ludzi szacunku do siebie i uśmiechu. Kochacie ją czy też nie, musicie przyznac, że ruszyła wiele grubych polskich dupsk z kanap i zmieniła walenie w piękne kobiety. 

Na koniec mam do Was pytanie, na które możecie odpowiadac tutaj, na mailu i na asku:
Chcecie recenzję Skalpela Wyzwanie, przepis na Smoothie czy post o najlepszych cwiczeniach cardio?


Dziękuję za wszystko i do zobaczenia w kolejnym poście! Lato już niebawem, pamiętajcie!

ask.fm/thehatest

befitbeperfect@gmail.com

sobota, 17 maja 2014

#6 Dawka motywacji

                                                           Witajcie Piękni/Piękne!
Depresyjna pogoda za oknem. Wszyscy mamy ochotę zawinąc się w koc, napic się gorącej czekolady, zjeść muffinki i zobaczyć jakiś dobry film... A tymczasem trzeba wstawać do szkoły/pracy, ćwiczyć, pilnować diety...
Teraz ta perspektywa nie prezentuje się zbyt kolorowo. Ale pomyślcie co będzie się działo w wakacje. To co robicie dziś jest podstawą tego, co będzie się działo w przyszłości. Każda minuta ćwiczeń zbliża Was do upragnionej sylwetki.
Nie wiem jak to wygląda u Was, ale moi znajomi bardzo często się ze mnie śmieją jeśli opowiadam im o moim zdrowym trybie życia. Zazwyczaj reaguję uśmiechem, mając w głowie słowa "ten się śmieje, kto się śmieje ostatni" (właściwie moje myśli nie są aż tak cenzuralne, ale pominiemy dziś tę kwestię :d). I tak właśnie jest. Dlatego nie przejmujcie się, głowa do góry! :)
Wiem, że kiedy za oknem pogoda jest taka tragiczna wiele z Was cierpi na brak motywacji. Uznałam, że to dobry czas na post napakowany motywującymi zdjęciami, sentencjami etc. Może dzięki temu wpisowi, któryś z "od jutra zaczynam" zacznie dziś? A dla wszystkich, którzy ćwiczą a już straaasznie im się nie chce ma być to e-kop w dupsko! :)
Pamiętajcie, że wszystko zależy od Was. Nie szukajcie głupich wymówek, tylko ruszcie 4 litery i podążajcie za swoimi marzeniami. Nic się samo nie zrobi. Te wszystkie dni, tygodnie, miesiące i tak upłyną, więc chyba lepiej je wykorzystac, zamiast wciąż narzekac! :)









Następny post będzie już o bieganiu (miejmy nadzieję, że pogoda na to pozwoli), oraz o najlepszych cwiczonkach na siłowni! :)

Trzymajcie się i WALCZCIE!

niedziela, 11 maja 2014

#5 Wasze wiadomości podczas mojej nieobecności

Witajcie po GIGANTYCZNEJ przerwie! 
Nie wiem jakim cudem tak bardzo zapomniałam o prowadzeniu bloga. Zwalam winę na matury i całe to zamieszanie ich dotyczące. Pierwszy raz od lutego otworzyłam maila i jestem naprawdę zaskoczona, że dostałam od Was tyle wiadomości! Jesteście naprawdę niesamowite. Przepraszam, że tak bardzo Was zaniedbałam. Obiecuję, że od teraz wszystko wróci do normy.
 Dzisiejszy post poświęcam Waszym wiadomościom. Dostałam dużo pytań z Waszej strony, które są bardzo podobne, dlatego postaram się na nie odpowiedziec tutaj. Na wszystkie maile oczywiście odpiszę, bo naprawdę lubię to robic, ale tym, którzy nie chcą do mnie pisac może pomóc taki właśnie post. Wybrałam najczęściej pojawiające się i moim zdaniem najbardziej istotne pytania, które mogą Was zainteresowac.
Jeżeli mimo wszystko macie jakieś wątpliwości to możecie pisac do mnie na maila:

befitbeperfect@gmail.com


lub na aska:
ask.fm/thehatest

 :)

Miłej lektury!

1. Czy podczas ćwiczeń 5x w tygodniu mogę sobie pozwolić na słodycze?
 Jesteśmy tylko ludźmi, więc to chyba oczywiste, że możemy się raz na jakiś czas skusic na słodkości. Jeżeli cwiczycie z taką intensywnością to spokojnie możecie sobie pozwolic na "grzeszek", jednakże nie częściej niż raz w tygodniu. Ustalcie sobie jeden dzień tygodnia (u mnie to jest sobota), w którym będziecie miały/mieli rest day, wtedy odpocznijcie i zjedzcie sobie parę kostek gorzkiej czekolady czy lody :)

2. Ile kcal dziennie powinnam jeść?
Każda osoba ma indywidualne zapotrzebowanie na kalorie. U jednych jest to 1500 u innych zaś 2000. Najlepiej w takiej sytuacji skonsultowac się z dietetykiem, który ustali Wam prawidłową dawkę kalorii na podstawie właściwych badań. Pamiętajcie, że diety typu 800kcal przy dużym wysiłku fizycznym są głupotą.

3. Czy mogę ćwiczyć podczas okresu?
Oczywiście, że tak! Okres to nie choroba dziewczęta. Wiadomo, że każda z nas przeżywa to inaczej. Ja na przykład zawsze umieram. Ale wysiłek fizyczny nie dośc, że pomaga, to jeszcze w wielu wypadkach redukuje ból. Koniecznie spróbujcie :)

4. Ile razy w tygodniu mam trenowa
ć, żeby zobaczyć efekty?
Starajcie się nie robic więcej niż jednego dnia przerwy między cwiczeniami. Jak już wejdziecie w rytm cwiczeń to powolutku redukujcie przerwy do np. 1 dnia w tygodniu.

5. Czy żeby biegać trzeba mieć specjalne buty?
Wiadomo, że w butach do biegania mamy o wiele większy komfort, natomiast nie jest to koniecznośc. Ja swoje buty kupiłam dopiero w zeszłe wakacje, wcześniej biegałam w starych trampkach i nic złego mi się nie stało. 

6. Wstydzę się ćwiczyć/biegać na dworze,bo ludzie mnie widzą taką spoconą, co robić?
NIE MA SIĘ CZEGO WSTYDZIĆ. Powinnyście byc dumne z tego, że biegacie czy cwiczycie. Ludzie, którzy na Was patrzą powinni patrzec z zazdrością. Nie ma tutaj najmniejszego powodu do wstydu. Za 2-3 miesiące Wy będziecie seksownymi czikami, a oni nadal będą patrzec i wygladac tak samo. Ja zawsze gdy biegam z moim psem (sama nie potrafię :D) to patrzę na ludzi z uśmiechem i jestem dumna z tego, że robię coś w kierunku samodoskonalenia się. Oczywiście, że wyglądam jak spocony pomidor, ale czuję dzięki temu, że coś robię. Wy też patrzcie na to jak na coś wyjątkowego, jak na powód do dumy!


To tyle na dziś, jeśli chcecie więcej takich serii to koniecznie dajcie znac w komentarzach. Zachęcam Was także do pisania do mnie na maila, sprawia mi to wiele radości! Mam nadzieję, że gdy przyjdzie czas wakacyjny to będziecie mi wysyłac zdjęcia swoich metamorfoz i  fit ciał na plaży!

A na sam koniec mój ulubiony list (był pierwszym jaki dostałam). Mam nadzieję, że autorka nie obrazi się za jego umieszczenie tutaj, ale jestem strasznie szczęśliwa, że go dostałam! Jeszcze raz DZIĘKUJĘ!

"Hej, jestem Marta, mam 15 lat i piszę do Ciebie, bo niesamowicie zjarałam się Twoim blogiem. MA DWIE NOTKI, A JA JUŻ GO KOCHAM. Sama mam mnóstwo kompleksów dotyczących mojej figury, cieszę się, że jest ktoś, kto chce mnie kopnąć w tyłek, ktoś taki, jak Ty. Dziękuję Ci bardzo.
Pozdrawiam,
Marta  "


A TAK BĘDZIEMY WYGLĄDAŁY W TE WAKACJE:







                                         Źródło: weheatrit.com



piątek, 7 lutego 2014

#4 Zamienniki słodyczy

Hej ho, moi Piękni!
Dziś kolejny post, który moim zdaniem jest baaardzo ważny. Ilu z Was dużo ćwiczy, ale nie zauważa efektów, bo często wcina słodycze? "O, batonik, jeden mi nie zaszkodzi... O, czekoladka.. O, żelki! Żelki to nie są słodycze przecież.. Ooo, ciasto!" , i tak dalej, i tak dalej.. Pewnie w Waszych głowach niejednokrotnie pojawiły się pytania: "Jak przestać jeść słodycze?" i "Czy w ogóle da się czymś zastąpić te słodkie cudeńka?". Odpowiedź jest prosta, przeczytajcie posta !
1) OWOCE : najlepszy, najsmaczniejszy zamiennik naszych słodziutkich przyjaciół. Ich szeroki wybór pozwala zaspokoić nawet najbardziej wymagające podniebienia. Masz ochotę na chipsy? Zjedz jabłko. Smaczek na ciasteczka? Zagryź go pomarańczą. Wybór należy do Was. Jedząc owoce pokonujecie ochotę na słodycze i otrzymujecie witaminy, ładną skórę i odżywienie  w prezencie!  Możecie je łączyć w sałatki owocowe i cieszyć się pysznym, zdrowym ale wciąż słodkim posiłkiem. 






2) SMOOTHIES : jeśli same owoce Wam nie wystarczają - zróbcie sobie koktajl! Przepisów na pyszne koktajle znajdziecie tysiące. Co więcej, do owocowego (lub warzywnego) smoothie możecie dodać musli lub zwykłe płatki owsiane dla urozmaicenia - niebo dla podniebienia, uczta dla zmysłów i ukojenie dla naszego ciała. Zastąpienie słodyczy koktajlami ucieszy Wasze seksowne ciało, które na pewno Wam za to później podziękuje !





3) ORZECHY : jeżeli się nudzicie (na przykład podczas "uczenia się" do szkoły) i macie ochotę coś przegryźć (i wtedy najczęściej wpadacie do kuchni po "coś dobrego") zamiast paluszków czy chrupek zjedzcie sobie orzechy! Jest dużo rodzajów do wyboru i każdy z Was znajdzie coś dla siebie. Co więcej, orzechy są bogate w tłuszcze omega-3 i omega-6 . 



4) GORZKA CZEKOLADA: odżywiając się zdrowo wcale nie musicie rezygnować z czekolady! Wybierajcie jednak gorzką wersję tego afrodyzjaku, najlepiej powyżej 70% .Poprawia wzrok i kondycję włosów. Jedzcie ją jednak z UMIAREM.


5) ŚNIADANIA : jedzcie śniadania ! To najważniejszy posiłek dnia. Zniechęci Was do jedzenia słodyczy w późniejszym czasie :)


To tyle na dzisiaj ! Mam nadzieję, że post Wam jakoś pomógł i przekonał do rzucenia słodyczowego nałogu! Możecie sobie ustalic na początku, że będziecie jeśc słodycze np. raz w tygodniu, a później zredukujecie do zera. Pokochacie zdrowe zamienniki !



Po kolejną dawkę motywacji zapraszam Was na fp na Facebooku:
https://www.facebook.com/mademoisellefit


Piszcie do mnie!
befitbeperfect@gmail.com

Kisses,
Mademoiselle Fit




poniedziałek, 3 lutego 2014

#3 No gym? No problem!

Cześć Miśki !
Wybaczcie to straszne opóźnienie w postach, ale miałam ferie i wyjechałam (powierzyłam bloga zaufanej osobie, która jest jednak LENIWA i nie dodała nic ani tutaj, ani na fanpage).
Dzisiejszy post będzie dla wielu z Was odpowiedzią na najczęściej zadawane do mnie pytanie: 
Jak ćwiczyć w domu? 
Wiem, że nie wszyscy są zwolennikami ćwiczeń z Ewą Chodakowską, Jillian czy Mel B. Ja osobiście całkiem dobrze się czuję gdy cwiczę z pomocą YT czy płyt CD, ponieważ trenerki starają się motywowac do działania i gdy leżę na podłodze jak martwy kawałek mięsa, czuję motywację do działania. Skoro one mogą to dlaczego ja nie?
Jednakże czasem mam ochotę włączyc ulubioną muzykę i ćwiczyć na daną partię ciała w takiej kolejności, jaka mi się podoba ( + bardzo szybko nudzą mi się treningi z yt, jestem w stanie powtarzac ten sam trening przez góra 2 tygodnie, bo później mój organizm się przyzwyczaja, a w końcowym efekcie - nudzi). Wtedy z pomocą przychodzą miliardy ćwiczeń i zestawów dostępnych w internecie! Wiele z Was pyta: skąd wziąć ćwiczenia? Odpowiedź jest prosta: wujcio Google. Zarówno obrazków jak i filmików są wręcz miliony! Dzisiaj, specjalnie dla Was przekopałam moje foldery z cwiczeniami i motywującymi zdjęciami i wybrałam kilka najbardziej pomocnych obrazków. 
Nie trzeba mieć w domu prywatnej siłowni i basenu, żeby zmienić swoje ciało. Nie trzeba także wydawać pieniędzy na siłownię i osobistych trenerów. Wystarczy CHCIEĆ. Można osiągnąć spektakularny efekt w domu, bez użycia specjalistycznych maszyn. Każdy z Was może to zrobić. Nie lubicie Ewy Chodakowskiej? Nikt Wam nie każe! Jest wiele innych trenerek. Nie chcecie, żeby ktoś Wam mówił co robić? Proszę bardzo, masz tutaj ze 100 ćwiczeń i wykonuj je w takich kombinacjach, jakie uważasz za słuszne i najlepsze dla Ciebie! 
Przestańcie szukać wymówek i zacznijcie ostro pracować. Do lata jeszcze trochę czasu. Każdy kto dziś czyta ten wpis niech zrobi chociaż 20 przysiadów (dajcie znać w komentarzach, czy zrobiliście). Pokażmy wszystkim, że potrafimy! Niech opadną im szczęki !










Trzymam za Was kciuki i zapraszam na fanpage po kolejną dawkę motywacji :
https://www.facebook.com/mademoisellefit

A Wy jak ćwiczycie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

PS - Jestem strasznie szczęśliwa, że niektóre z Was napisały do mnie maile. Przepraszam, że odpisuję na nie dopiero teraz.. Jesteście świetne! Wiem, że wszystkim Wam się uda.
Piszcie do mnie i chwalcie się efektami !

befitbeperfect@gmail.com


Kisses, 
Mademoiselle Fit


sobota, 11 stycznia 2014

#2 How to motivate?

Hello !
PL: Dzisiaj bardzo ważny post. Moim zdaniem jeden z najistotniejszych i fundamentalnych w prowadzeniu tego rodzaju blogów. Mianowicie: jak zmotywowac się do działania? Zazwyczaj właśnie ta część sprawia, że nie posiadamy takiego ciała, o jakim marzymy. Przygotowałam dla Was kilka propozycji, jak zmotywowac nasze pupcie do działania.
Największą motywację większośc ludzi (również ja) czerpie ze zdjęc. Seksowne brzuchy, jędrne pośladki, zgrabne ramiona... Patrzymy na te zdjęcia i mówimy : "Też chcę taka/taki byc". Widzimy spektakularne metamorfozy z rozmiaru 44 do 36. Marzymy, że i nam się uda. Niestety, bardzo często na tych marzeniach poprzestajemy i nie podejmujemy żadnych działań. Po obejrzeniu takich motywujących zdjęc powinniśmy jasno i wyraźnie stwierdzic "Zrobię wszystko, żeby to moje zdjęcie motywowało innych. Następnym razem to przy moich zdjęciach ludzie tacy jak ja będą wzdychac." . I, przede wszystkim, nie poprzestawac na słowach !
W internecie obecnie znajdujemy również miliony motywujących do działania haseł, takich jak : "Keep on going" czy "Do it for yourself!". Warto wybrac jedno z takich haseł i napisac je sobie w widocznym dla nas miejscu. W trudnych chwilach wystarczy na nie spojrzec - motywacja gwarantowana.  
Pomyślcie także o tym, jak wiele możecie zrobic w naprawdę krótkim czasie. 3 miesiące pracy to całkowita metamorfoza ciała. Lepiej spędzic te 12 tygodni na ciężkiej pracy i cieszyc się później superseksownym ciałem, czy może bardziej przyszłościowe będzie jedzenie chipsów i mcd, oglądanie zdjęc i mówienie "od jutra zaczynam" ? Postawcie przed sobą pytanie, każdy indywidualnie: lenistwo i kompleksy czy praca i idealne ciało? Spełnienie tego marzenia jest najprostsze z możliwych.
Pamiętajcie, że tutaj WSZYSTKO zależy od Was. Nikt nie zrobi tego za Was. Nikt Was nie zmusi. Decydujecie sami. Wyobraźcie sobie miny ludzi, gdy zobaczą Waszą metamorfozę. Uwierzcie w siebie i zmieńcie swoje życie na lepsze.
Nie zaczynaj od jutra ! Zacznij od dziś. Ubieraj dź biegac. Zrób chociaż 20 przysiadów. Udowodnij sobie, że potrafisz. Z czasem będzie coraz łatwiej, a później nie będziesz w stanie bez tego życ. Uda się !
Lato tuż, tuż. To najlepszy czas, by zacząc walczyc o niewiarygodną sylwetkę !
Od teraz wielką dawkę motywacji znajdziecie na fanpage'u na facebooku, na który serdecznie Was zapraszam. Będziemy się tam kopac w tyłki i zaganiac do ciężkiej pracy o piękne ciało !


ENG: Hello Guys! I promised, that english version will be able from 2nd post, so here it is! Today's post is very important, and the main topic is MOTIVATION. Motivation is the key thing in starting your journey with exercising and changing your body. How to motivate? I've made some suggestions for you !
At first, you should be able to look at the motivating photos every time you need to motivate yourself. Flat stomach, awesome ass... I know you all want it so bad ! But you can't just looking at it ! Do something. In 99% cases people are glaring at the pics, but still doing nothing. Just say to yourself  "Next time it will be me on this motivating photo."
On the Internet you can also find a lot of motivating sentences like "Do it for yourself" or "Keep on going". It is great idea to print one of them and place it in really visible location. You can also write it somewhere (maybe in your diary?).
Remember : you can change your body spectaculary - it takes ONLY 3 months ! Is it worth to fight for this, or maybe it is better to sit on your fatty butt and loose 12 weeks? 
It depends on YOU. Nobody will change it. But you can change everything. You can be whoever you want! In this case, you are your only boss. Make this thing happen. Imagine people staring at you: "Damn! How did he/she do this?!" .
Stop saying "I'll do it tomorrow.." -> DO IT TODAY! Come on! Take your clothes and go out for run! Do sit-ups, crunches, lifts, planks! It's all about you ! Summer is coming! 
From now, you can find a big motivation on our fanpage. We will kick ours asses and make ourselfs better!












Write to me:
befitbeperfect@gmail.com

Love you all,

Mademoiselle Fit